środa, 18 czerwca 2014

Jakość aktywów (cz. IV) - krótkoterminowe aktywa finansowe


Krótkoterminowe aktywa finansowe to teoretycznie najpłynniejsze aktywa służące do zabezpieczania płynności przedsiębiorstwa. Jednak i tu znajdziemy przypadki, w których okazuje się, że ta wysoka płynność jest tylko na papierze.

Dlaczego?
Bo aktywa finansowe to nie tylko środki pieniężne na rachunku (czy lokaty bankowe) ale również udzielone pożyczki. A te niestety mają skłonność do rolowania i przedłużania terminu spłat. Zdarzają się też przypadki, że w ramach zagospodarowania nadwyżek finansowych spółka kupuje obligacje korporacyjne biorąc na siebie ryzyko wypłacalności tego podmiotu.

Przede wszystkim wysoki udział krótkoterminowych aktywów finansowych wbrew pozorom to nie jest korzyść dla akcjonariuszy. Dla nas akcjonariuszy najkorzystniejszy jest wysoki zwrot z kapitału. A leżąca niewykorzystana gotówka lub lokaty (pożyczki, obligacje) nisko oprocentowane taką rentowność obniżają. Jeśli firma nie ma pomysłu na sensowne wykorzystanie pieniędzy to powinna je oddać akcjonariuszom np. w postaci dywidendy lub skupu akcji. "Chomikowanie" kasy lub co gorsze wspomaganie nią zewnętrznych podmiotów to de facto nie jest działanie z korzyścią dla akcjonariatu.

Przykład:
Monnari (spółka po przejściach) ogłosiło ostatnio (link), że pożycza 15,8 mln zł spółce Faktory sp. z o.o. Nie jest to spółka zależna, którą chce wspomóc "spółka-matka", lecz powiązaniem jest osoba Prezesa Zarządu zarówno Monnari, jak i Faktory pan Mirosław Misztal. Jaki interes ma w takiej pożyczce Monnari? Pożyczka oprocentowana jest na 8%. Czy o taki zwrot z kapitału chodzi akcjonariuszom Monnari? Wątpię.
A skoro Monnari ma za dużo pieniędzy i pozwala sobie na takie inwestycje, to powinno dla dobra akcjonariuszy im je po prostu oddać, a nie wspomagać jakiś inny biznes prezesa.

Innym przypadkiem, który można znaleźć - szczególnie w branży budowlanej - są blokady środków pieniężnych wynikające z udzielonych gwarancji, które zabezpieczają prawidłowość wykonanych prac oraz usunięcie usterek i wad. W tym przypadku dostępność jest iluzoryczna, bo mogą być one przetrzymywane latami. I pomimo, że są brane do wyliczania wszystkich wskaźników płynności, to nie mogą służyć do jej zabezpieczania w praktyce.

Przykład:
Z takim problemem zmaga się Małkowski. W bilansie na koniec I kwartału 2014 r. jest aż 2,65 mln zł środków pieniężnych.  Ale większość (1,56 mln zł) to lokaty bankowe zabezpieczające udzielone gwarancje bankowe, których nie można ruszyć. Więc spółka wykorzystuje kredyt obrotowy z PKO BP. 

Krótkoterminowe aktywa finansowe mogą niestety być też niezbywalne w praktyce. Jeżeli są to akcje spółek o niskiej płynności to czas ich spieniężenia może być bardzo długi, a wartość osiągnięta na sprzedaży znacznie odbiegać na niekorzyść od wartości (niby rynkowej) wykazanej w księgach rachunkowych.

Przykład:
DeMolen jako spółka z grupy PTI cierpi na przypadłość, którą mają również inne spółki zależne PTI - ma sporo aktywów finansowych, a słabe wyniki operacyjne poprawiane są dużymi przychodami finansowymi wynikającymi m.in. z przeszacowania tych aktywów. 
Ale jeszcze ciekawiej robi się, gdy wiadomo, co to za aktywa. Jest to 1 671 000 akcji Mostostalu Wrocław (też z grupy PTI). Dzięki wzrostom na tych akcjach (dlaczego rosną to osobny temat do omówienia jak działa grupa PTI) w 2012 r. DeMolen zaksięgował przychód finansowy 2,1 mln zł, a w 2013 r. jeszcze 1,7 mln zł. 
No i mamy zgryz - wartość rynkowa akcji MW na koniec 2013 r. to faktycznie 5,58 mln zł. Ale jaką wartość mają te akcje z punktu widzenia zabezpieczania płynności? Praktycznie przy obrotach jakie są na giełdzie są właściwie niesprzedawalne.




4 komentarze :

  1. proszę o analizę spółki easyCALL

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę, fajnie przedstawiasz poruszane kwestie - merytorycznie i treściwie. A pokusiłbyś się o wpis na temat analizy wskaźnikowej C/Z, C/WK? Sama interpretacja wskaźników jest jasna, ale chodzi o porównanie z rentą wieczystą i prostymi (uproszczonymi) metodami wyceny dochodowej spółki. Ryneko czekuje zysków i prawidłowa interpretacja aktualnych mnożników czy wycen na pewno się przyda i usystematyzuje wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, na poziom akademicki nie chcę wchodzić.
      Bardziej interesuje mnie analiza konkretnych przypadków.

      Z praktyki powiem tylko, że C/WK jest mniej istotne od C/Z. A dodatkowo ważniejsze jest C/Z przyszłe niż obecne. No i zawsze trzeba odrzucać wpływ jednorazowych istotnych czynników, które zniekształcają wynik.
      Co wycen - nie zajmuję się nimi, bo są mało przydatne w praktyce. W takim DCF można sobie podobierać tak parametry, że wyjdzie to, co chcemy uzyskać, bo niestety najważniejsza część takiej wyceny to prognoza przyszłości.
      Wolę zwykłe odczucie, czy firma rozwija się i czego można oczekiwać w kolejnych kwartałach niż za 5 lat.

      Usuń