poniedziałek, 16 czerwca 2014

Jakość aktywów (cz.III) - należności

Sprzedaję towar, księguję przychody, a kasy brak. Czyli dziś o należnościach.
Jak już wspomniałem we wpisie o płynności finansowej (link) przedsiębiorstwa upadają nie z powodu braku zysków, ale z powodu braku środków. Utrzymywanie gotówki na rachunku bankowym jest nieefektywne i de facto kosztuje. Sprzedaż zapasów trochę czasu zajmuje, dlatego podstawowym sposobem pozyskania środków do obsługi zobowiązań jest spływ należności. Jeśli coś tu szwankuje to może to być bardzo niebezpieczne dla firmy.


W czasie kryzysu najpoważniejszym zagrożeniem jest tworzenie się zatorów płatniczych. Dzieje się tak, gdyż zaczyna wtedy funkcjonować prawo - mi nie zapłacili, to ja nie płacę, bo nie mam z czego. Tworzy się efekt domina, w którym słabsze ogniwa nie posiadające innych źródeł finansowania upadają. I niestety problemy z uzyskaniem płatności za sprzedane towary i usługi są jednym z  najważniejszych problemów w prowadzeniu biznesu w Polsce. I spółki giełdowe też ich nie unikają, choć często tuszują.

W raportach opisuje się ryzyka, jakie występują w działalności spółki. Przy należnościach najczęściej można przeczytać, że spółka dokonuje oceny ryzyka kontrahentów, jednak często jest slogan, który wypada wpisać. Należy pamiętać, że "chciwość jest silniejsza od rozsądku" i firmy mając możliwość wzrostu sprzedaży i pozyskania nowego klienta bardzo niechętnie z tego zrezygnują. A weryfikacja stałych klientów to już totalna rzadkość w praktyce. Skoro do tej pory płacił, to na pewno zapłaci.

Konsekwencje braku spłaty należności to konieczność wykorzystania innych zasobów na obsługę zobowiązań (o ile są), ryzyko utraty płynności (gdy nie ma już skąd brać) i w dalszym terminie dokonanie odpisu w koszty. A utrata płynności to utrata zaufania do kontrahentów, z którymi się współpracuje, ucieczka pracowników, a  przy trwałej utracie upadłość.

Dlatego warto sprawdzać w sprawozdaniach, czy sprzedaż koresponduje ze spłatą należności. Wzrost należności może budzić obawy o ich jakość. Jest taki przydatny wskaźnik obrotu należnościami, który pokazuje po ilu dniach średnio firma otrzymuje zapłatę. Jego istotny wzrost to lampka ostrzegawcza, że coś dzieje się źle w firmie. Czasem przekłada się to na słabe przepływy operacyjne w rachunku przepływów pieniężnych.Natomiast tu uwaga - wzrost należności może być połączony ze wzrostem zobowiązań handlowych i przepływy operacyjne nie pogorszą się. Dzieje się tak, jak spółka zaczyna "finansować się" opóźniając własne płatności - skoro mi nie płacą, to ja też nie płacę.

Warto też spojrzeć w raporcie rocznym na notę opisującą należności. Znacząca ilość należności przeterminowanych i to od wielu dni to mocne ostrzeżenie, że jest źle.
Oczywiście nie każde należności przeterminowane są groźne. Praktycznie większość firm ma jakiś poziom takich należności. Groźnie zaczyna być wtedy, gdy jest to znacząca wartość.

Przykład 1:
Fota w 2011 r. uzyskał zysk 2,4 mln zł, a Prezes napisał w liście do akcjonariuszy: "Widzimy przestrzeń do dalszego dynamicznego rozwoju i mamy plan jak ten cel osiągnąć". Super!
Ale przy głębszej analizie przepływy operacyjne wyniosły -16 mln zł. Mocno wzrosły zapasy (o tym pisałem w cz. II cyklu o jakości aktywów link), a w raporcie rocznym można było znaleźć taką strukturę należności:
Ponad 30 mln zł to należności przeterminowane (43% należności ogółem).
W połowie 2013 r. Fota ogłosiła upadłość.

Przykład 2 (naprawdę pouczający): 
Spółka wykonująca instalacje teletechniczne (de facto budowlane), posiadająca duży i rosnący portfel zamówień, działająca w dynamicznej branży. Otrzymała również dofinansowanie ze środków unijnych. I jak można przeczytać w raporcie : "Spółka posiada bardzo duży portfel zamówień, co daje jej potencjał wzrostu wyników finansowych w przyszłych okresach. Spółka bardzo dynamicznie poprawiała wyniki finansowe. Wpływ na to miała konsekwentnie realizowana strategia".
To ... SSI w 2012 r. Ogłosiła upadłość w 2013 r. (na marginesie powyższy opis brzmi jakoś znajomo)
W raporcie za rok obrotowy 2011/2012 kończący się 30.09.2012 spółka wykazała zysk (!!!) 2,4 mln zł, ale też wzrost należności krótkoterminowych o 133%! Jednocześnie wzrosły zobowiązania, więc przepływy operacyjne były tylko na lekkim minusie. A jednak pół roku (!) później spółka ogłasza upadłość. 
Przypominam "przedsiębiorstwa upadają nie z powodu braku zysków, ale z powodu braku środków".
Ten przykład jest naprawdę bardzo pouczający - spółka ma zysk, rosnące przychody, rosnący portfel zamówień, wskaźnik płynności 1,11, C/WK=1,4. Nic nie wskazywało na upadek, poza dużym wzrostem należności.

Ciekawostka:
I na koniec ciekawostka z TelForceOne.
W raporcie rocznym można znaleźć informację, że mają należność 4,37 mln zł od Wratislavia Investment SA , z terminem płatności do 31.12.2014 r. Niby nic specjalnego.
Ale ...
Ta należność wynika ze sprzedaży nieruchomości w 2007 roku (!) za 5,2 mln zł. Spółka zaksięgowała zysk 2,5 mln zł na zbyciu nieruchomości i do dziś nie otrzymała zapłaty. Należność jest rolowana np.w raporcie za 2012 r. podany był termin spłaty 31.12.2013. A spółka twierdzi, że należność jest obsługiwana.


4 komentarze :

  1. Dziękuję za następny świetny artykuł.
    Natomiast Ja zawiesiłem się na przepływach operacyjnych w FFI .
    Proszę o podpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  2. SSI?
    W przepływach operacyjnych wzrost należności jest na minus, ale wzrost zobowiązań na plus i się kompensują (prawie).
    Dlatego, jeżeli spółka ma problem ze spłatą należności i zaczyna opóźniać spłatę swoich zobowiązań to nie widać od razu problemu w przepływach operacyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  3. To gdy należności rosną o 7500a zobowiązania nie zmieniają się i rozliczenia midzyokresowe +2500.
    Wniosek zakupiono wierzytelności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca rozumiem.

      Bilans musi wyjść na 0.
      Czyli jeżeli należności rosną o 7500 to gdzieś musi być adekwatny ruch na minus w aktywach lub na plus w pasywach.

      Usuń