poniedziałek, 8 grudnia 2014

IMS - w świecie dźwięków i zapachów

Na prośbę czytelnika dziś o IMS.
Internet Media Services (IMS) - to spółka  z branży marketingowej, ale działająca w swojej silnie rosnącej niszy - marketingu sensorycznego, czyli jak działać na zmysły klienta - wzrok, słuch, powonienie, dotyk, smak. Oddziałanie na wzrok i słuch jest powszechne w reklamie, natomiast czynniki aromatyczne w sprzedaży są dosyć nową dziedziną. 
Jak sama spółka mówi o sobie - jest liderem w świadczeniu usług z zakresu Marketingu Sensorycznego w Polsce.
Warto na wstępie pochwalić IMS za jakość raportów okresowych - sporo można tam znaleźć i to nie tylko suchych faktów czy PR-u (raport za III kw).

Spółka dynamicznie się rozwija. Jej główną pozycję przychodową stanowią abonamenty audio i video (ok. 40%), które dostarczane są do 7009 lokalizacji (+11% od początku roku). Natomiast o 17% (do 1473) wzrosła liczba lokalizacji, do których dostarczane są usługi aromamarketingu. Jednak jak widać na poniższym wykresie trzeci kwartał nie był zbyt udany, bo wzrost liczby lokalizacji był najniższy od 2 lat. To może być pierwszy sygnał  o traceniu dynamiki.


Spółka jest w bardzo dobrej sytuacji finansowej. Przychody skonsolidowane po 9 miesiącach wyniosły 26,7 mln zł (+20%), a zysk netto 3,9 mln zł (+72%). Zyski potwierdzone są przepływami z działalności operacyjnej i na rachunku znajdowało się już 7 mln zł.
Spółka wypłaca dywidendę, choć jej poziom nie był dotychczas imponujący i prowadzi program skupu, co wspiera kurs. Dodatkowo notowania zostały przeniesione z NewConnect na rynek główny. 

Prognoza na ten rok mówi o 36 mln zł przychodów i 5,3 mln zł zysku netto. Są to wielkości realne do wykonania. Daje to bardzo dobrą dynamikę wzrostu zysku.
Więcej o spółce można przeczytać w analizach m.in. SII (SIIPH).

Ja jeszcze zwrócę uwagę na niekorzystną tendencję w wynikach kwartalnych w 2014 r. Zysk netto w trzecim kwartale był najniższy w tym roku, a marża netto wykazuje ostatnio spadającą tendencję. Ta słabość mogła wpłynąć na zatrzymanie wzrostów na rynku i inwestorzy czekają, czy spółka przezwycięży to w kolejnym kwartale.



Również warto zwrócić uwagę na prognozy przedstawione w raporcie PH (raport). Zakładają one spowolnienie dynamiki wzrostu, tak więc patrząc na obecną kapitalizację (77 mln zł) i prognozowane zyski (6,3m-8,1m w latach 2015-2018) nie widać tam specjalnych powodów do dalszego dużego skoku wartości firmy. Choć firma może jeszcze zaskoczyć pozytywnie.
 
Kurs od początku 2013 r. znajduje się w trendzie wzrostowym.
źródło: stooq.pl
Jednak jak widać na wykresie po osiągnięciu maxa w połowie października nastąpił powrót i konsolidacja na poziomie 2,25 zł. Rynek czeka na jakiś impuls. Może to być dopiero ocena wyników czwartego kwartału, choć na pewno te prognozowane 5,2 mln zł zysku jest już uwzględnione w cenie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz