poniedziałek, 16 lutego 2015

Nanotel - na dużej dźwigni

 

Znalazłem właśnie wersję roboczą wpisu o Nanotelu z maja 2014 r. pod tytułem "Nanotel - niepokój rośnie". I patrząc na zachowanie kursu w ostatnich dniach, to chyba faktycznie ten niepokój właśnie wzrósł u inwestorów.
Dlaczego nie opublikowałem tego wpisu wcześniej - bo czuję, że jestem bardzo subiektywny wobec tej spółki i widzę więcej czerni niż bieli.

Ale po ostatnim raporcie okresowym jednak coś napiszę.
Taki przypadek jak Nanotel rzadko się zdarza. I sam jestem ciekaw, jak się dalej sprawy potoczą.


Podstawowym obszarem działalności Spółki jest budownictwo telekomunikacyjne. Mówiąc prosto - kładą kable w ziemi. Inne obszary (pompy ciepła) to już margines. 
Spółka ma niewielkie kapitały (ok. 3 mln zł), a jednak rzuciła się na głęboką wodę i realizuje projekty o wartości kilkudziesięciu milionów złotych (i to w budowlance, która znana jest z problemów z płatnościami!!!). 
Sam zakup maszyn, które trzeba było kupić do realizacji tych przedsięwzięć przewyższa kapitały, a przecież w tej branży jest tak, że najpierw trzeba coś zrealizować, a dopiero potem otrzymuje się zapłatę (i niestety w budowlance często z poślizgiem). A tym samym bardzo istotną rzeczą jest zabezpieczenie środków na finansowanie tego okresu przejściowego od rozpoczęcia prac do otrzymania zapłaty za wystawioną fakturę. A to może trwać miesiącami! Najpierw trzeba jakiś etap wykonać, potem musi być odbiór, wystawienie faktury i płatność, a każda z tych czynności lubi się przesuwać w czasie.

Nanotel ma niewielkie kapitały w porównaniu do realizowanych prac i widać, że podjął ryzykowaną decyzję i działa na niesamowicie wysokiej dźwigni finansowej. Trochę według zasady - "wóz albo przewóz".

Na koniec 2014 r. kapitały własne wynoszą 3,3 mln zł, a zobowiązania aż 35 mln zł. Nie przypominam sobie takiego przypadku (oprócz spółek upadłych, w których kapitały drastycznie się skurczyły).

W lipcu i październiku  spółce udało się uplasować nowe emisje obligacji, co można było uznać za dobry prognostyk. Łączna wartość obligacji to 7,37 mln zl, kredyty 6,8 mln zł, reszta to głównie zobowiązania z tytułu dostaw - czyli płatności dostawcom (znaczny wzrost w IV kwartale może sugerować, że nie otrzymują od razu zapłaty tylko też muszą czekać na płatność). Rachunek przepływów operacyjnych wskazuje jednoznacznie, że ciągle trzeba w ten biznes wkładać pieniądze.
Sama spółka przyznaje, że pozyskanie finansowania to teraz jedna z najbardziej istotnych rzeczy:
"Od początku swojej obecności na NewConnect Spółka rozwija się w tempie przekraczającym standardowy rozwój, co powoduje, że zarówno potrzeby finansowe dla utrzymania płynności, jak i potrzeby inwestycyjne na realizację coraz większych kontraktów wymuszają duże zaangażowanie Zarządu i Dyrekcji Emitenta na pozyskanie finansowania adekwatnego do bieżących potrzeb."
Dlatego "jak wyschła ziemia pragnie dżdżu" tak Nanotel pragnie rozliczenia wykonanych prac i zapowiada, że w I kwartale powinna już wreszcie dokonać sprzedaży (czyli wystawienia faktur).

Trzeba pamiętać, że obecne przychody to zapisy księgowe, a nie realny pieniądz. W rozliczeniach międzyokresowych czynnych (w aktywach) księguje się wycenę wykonanych, ale nie rozliczonych kontraktów budowlanych. Jest tam już 18 mln zł. Do tego dochodzi 9 mln zł w należnościach. 

Dźwignia cały czas rośnie i najwyższy już czas, aby zaczęły się pojawiać pieniądze, które potrzebne są do spłaty zobowiązań. Opóźnienie może być zabójcze.

Podsumowanie
Nanotel przy niewielkich kapitałach rzucił się na głęboką wodę i realizuje projekty budowlane warte kilkadziesiąt milionów złotych. Brak wystarczających własnych kapitałów i długi termin otrzymania środków za wykonane prace sprawiają, że spółka mocno posiłkuje się finansowaniem zewnętrznym (zarówno finansowym, jak i handlowym), co powoduje, że stopień zadłużenia jest niespotykanie wysoki.
Spółka musi już zacząć rozliczać wykonane prace i otrzymać środki, bo zdolność do pozyskania kolejnych pieniędzy przy takim bilansie jest już niewielka. 
W raporcie jest zapowiedź, że w I kwartale nastąpi odbiór wykonanych prac. Oby, bo płynność jest teraz kluczową sprawą.

3 komentarze :

  1. Spolka stracila juz chyba 60-70% kapitalizacji w 2 dni ...
    to nie jest powazny podmiot ..

    ...prosze zerknac na Gontyniec...spektakularna strata na inwestycji ..BL

    OdpowiedzUsuń
  2. Inny taki lewarowy samobójca to Nettle ;-)

    "Spółki nie upadają z powodu długów czy despotyczności zarządu, one upadają bo brakuje im płynności finansowej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Nettle jest trochę inaczej. To spółka finansowa/windykacyjna.
      Taki mniejszy Magellan i MWTrade.
      U nich w aktywach są wierzytelności i stały comiesięczny wpływ ze spłat tych wierzytelności. Duża część zobowiązań to te wobec dostawców, którzy sprzedają im te wierzytelności. I w praktyce można je delikatnie przytrzymać, jak jest problem.
      Ale prawda jest taka, że dźwignia tam jest duża.
      Problemem Nettle będzie spadek odsetek ustawowych z 13% do 8%.
      Pisałem o tym przy okazji MAG i MWT: http://analizyobs.blogspot.com/2015/01/magellan-i-mwtrade.html

      Usuń