wtorek, 27 lutego 2018

Na szybko: Próchnik bez emisji akcji

Próchnik - jedyna spółka na giełdzie od początku jej istnienia przeżywa trudne chwile. Spółka ponosi duże straty, a dziś ogłosiła (link), że nikt z akcjonariuszy nie chciał objąć nowej emisji akcji pomimo, że była oferowana za pół ceny rynkowej.

Cena emisyjna akcji serii O wynosiła 0,30 zł.

Ostatnio kurs był powyżej 0,60 zł, a jeszcze rok temu przekraczał 1 zł.


Dziś pojawiła się informacja: "W związku z brakiem zainteresowania akcjonariuszy Spółki objęciem akcji serii O, Zarząd Spółki informuje o rozpoczęciu przeglądu opcji strategicznych, zmierzających do pozyskania środków finansowych, które zostaną przeznaczone na spłatę zobowiązań Spółki i jej rozwój."

W ramach ogłoszonego przeglądu opcji strategicznych spółka rozważa m.in. sprzedaż swoich kluczowych marek Próchnik i Rage Age.

"Na obecnym etapie będą rozważane wszelkie opcje, między innymi poszukiwanie dla Spółki partnera lub inwestora branżowego. Niewykluczone jest także zbycie aktywów Spółki, w tym zbycie zorganizowanego składnika przedsiębiorstwa wraz z jednym z posiadanych znaków towarowych: Rage Age lub Próchnik"

Warto też przypomnieć, że w grudniu spółka nie wykupiła obligacji w pierwotnym terminie, tylko został przesunięty dzień wykupu na 30 marca 2018 r. Kwota do wykupu przekracza 10 mln zł.

Na koniec półrocza zobowiązania przeterminowane przekraczały 7 mln zł.

Krótko mówiąc presja płynnościowa jest bardzo duża.

A jeszcze niedawno były prezes Rafał Bauer w liście do akcjonariuszy napisał "Rok 2016 okazał się przełomowy w historii spółki Próchnik S.A (...) Rok 2016 pozwolił położyć ostateczny fundament pod przyszły rozwój spółki choć wymaga ona jeszcze optymalizacji w dziedzinie kosztów. Te dokonają się w roku 2017 zamykając ostatecznie proces rewitalizacji marki Próchnik."

2 komentarze :

  1. to już nie pierwsza spółka która wpadła w kłopoty przez pana prezesa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Soho "spokojnie" może już liczyć straty na tych akcjach...
    spółka chyba nie do odratowania imo...

    OdpowiedzUsuń